Pamięć historyczna: konstruowanie mitu wokół historii jest potrzebne

Podczas drugiego dnia „Igrzysk Wolności” mieliśmy okazję gościć Lubę Jurgenson (wykładowczynię slawistyki na Sorbonie), Paula Gradvohla (historyka specjalizującego się w dziejach Europy Środkowej) oraz Janusza Marszalca (historyka). Przewodnim tematem panelu dyskusyjnego prowadzonego przez Sebastiana Adamkiewicza była pamięć w ujęciu politycznym oraz historycznym.

Najpierw goście zastanawiali się, czym w ogóle jest pamięć. Została ona zdefiniowana przez naszych prelegentów, jako rzecz bardzo ważna we współczesnym życiu, gdyż wpływa na teraźniejszość oraz naszą tożsamość. Profesor Luba Jurgenson zwróciła uwagę na nową dyscyplinę, jaką jest studium pamięci, co wskazuje na olbrzymią rolę tego zjawiska w dzisiejszym świecie. „Pamięć narodowa pozwoli zapewnić dominację oraz jedność polityczną” – takie słowa francuskiego historyka stały się motywem przewodnim dalszej części debaty. Specjalista dodał jednak, że w niektórych krajach (w Polsce, Rosji) dochodzi do licznych zakłamań na tle historycznym. Co więcej, pamięć różni się w zależności od poszczególnych krajów oraz okresów historycznych. Janusz Marszalec podkreślił, że nie ma jednej pamięci (wyróżniamy pamięć zbiorową i indywidulaną, rodzinną). Doktor skupił się także na jej wiarygodności, co obecnie, w dobie nowych newsów pojawiających się co sekundę, jest bardzo trudne do uzyskania. Co więcej, wiarygodność dla każdego jest czymś innym, nie jest uniwersalna. Janusz Marszalec pierwszą część spotkania spointował słowami: „Cała sztuka polega na tym, żeby nie zwariować w nadmiarze emocji i informacji i aby opierać swoją wiedzę na wiarygodnych podstawach, które dla każdego będą czymś innym”. Jednocześnie złe podstawy mogą prowadzić do takich zachowań jak ksenofobia.

Druga część panelu poświęcona była pamięci w dziejach, czyli pamięci stricte historycznej. Taki rodzaj pamięci służy do tworzenia tożsamości narodowej, ważnej dla nas wszystkich. „Pamięć odzwierciedla naszą teraźniejszość, ponieważ potrafi ją zmienić” – takie słowa profesor z Sorbony doprowadziły do bardzo ciekawych rozważań na temat Żołnierzy Wyklętych, ponieważ pamięć o nich obudziła się nie wcześniej niż pięć lat temu. Według wszystkich prelegentów w Polsce panuje model pamięciowy zakładający, że w naszym kraju dzieci uczone są, iż prawdziwy i dobry Polak musiał należeć do ruchu oporu. To z kolei powoduje podstawowe niebezpieczeństwo – model heroizmu, który zmusza ludzi do zaprzeczenia podstawy zachowania ludzkiego, która nigdy nie jest jednoznaczna. Oczywiście, naukowcy przyznali, że o Żołnierzach Wyklętych nie można zapomnieć, lecz nie można także tworzyć mitów i przekłamywać prawdy. Zauważyli, że naprawdę ważne prace historyków polskich nie trafiają do podręczników historycznych, w których można dostrzec manipulację faktami i tworzenia mitów na temat wielu osobistości oraz grup społecznych. Stało się tak, gdyż wyżej postawiono instytucje państwowe sterowane przez rząd, niż niezależne badania naukowe i uniwersyteckie.

Co ciekawe, Luba Jurgenson zauważyła, iż konstruowanie mitu wokół historii jest potrzebne. Nawet muzea, to miejsca, gdzie tworzy się utopię, pamięć nigdy nie jest więc uniwersalna. Ktoś, kto przeżył pewne wydarzenia, przekazuje je dalej, a każda historia przekazywana ustnie (a tak przecież tworzyła się historia całego świata) w końcu ulegnie mitologizacji. Niestety, prowadzi to do rozmycia się odpowiedzialności za pewne wydarzenia – tak NKWD nie jest przez wielu uznawane za organizację zbrodniczą. Paradoks polega na tym, że z jeden strony możemy obejść się bez takich mitów, ale z drugiej strony nie możemy bez nich żyć, gdyż każde społeczeństwo potrzebuje modelu bohatera. Profesor Gradvohl, poruszył temat ambicji ludzkiej, która polega a zrozumieniu innych. Pamięć jest narzędziem, którego używamy w walce ze strachem przed wolnością oraz ambicją wolności. To co lokalne przestaje się wówczas ograniczać tylko do tego co lokalne.

Spotkanie zostawiło widzów z zachętą do refleksji nad pamięcią, czyli zjawiskiem, którego używamy codziennie, chociaż nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Paul Gradvohl podsumował panel mówiąc, że powinniśmy być zdolni tłumaczyć to, co ważne dla nas innym ludziom bez takich samych doświadczeń kulturalno-politycznych. „Najpierw należy rzetelnie nauczyć się historii z wiarygodnych źródeł, a potem propagować ją dalej” – z taką konkluzją na temat peryferyjności polskich dziejów w Europie Zachodniej zostawił nas Doktor Janusz Marszalec i trzeba przyznać, że trudno się z nim nie zgodzić…

Nina Baranowska

Partnerzy

Partnerzy wspierający

Partnerzy merytoryczni

Partnerzy medialni

Partner dialogu

Goszczą nas

Aktualności

Zapisz się na newsletter Igrzysk Wolności

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.